Przeczytaj notkę na dole.
***
-A więc... od kiedy go nie ma ?- zapytała kobieta,biorąc łyk gorzkiej herbaty.
-Nie wrócił wczoraj do pokoju... bardzo się o niego martwimy.- wyjąkała cicho.
-Według regulaminu Jason nie powinien wychodzić poza mury tej szkoły po 22:30, więc...
-On taki nie jest ! -niewytrzymała 16 letnia szatynka
-Emm, uspokój się- szepnęła do ucha swojej przyjaciółce.
Szatynka nie odpowiedziała tylko westchnęła głośno.
-Dziękujemy za pomoc.-powiedziała ironicznie i wyszła.
To już nie ta sama Emma co kiedyś, jest twarda i nigdy się nie poddaje, z wyglądu natomiast jest tą samą jasną brunetką, której włosy miejscami wchodziły pod kolor rudy, a spojrzenie przykuwało ogromną radością życia, lecz nie dzisiaj...
Odgarnęła kosmyk włosów, który opadał na jej drobną twarz, w tle słychać było delikatny szum deszczu i donośny ryk wilka, inni przeraziliby się, wpadli w niepokój, ale nie uczniowie tej szkoły, znajdowała się ona bowiem blisko lasu, jedynie potężny, stary mur odgradzał uczelnie od bukowego gaju.
-Na ich pomoc nie mamy co liczyć.- mówiła to patrząc w jeden punkt przed siebie.
-A może oni mają racje ?
-Ty też mi nie wierzysz ?! - zapytała krzycząc.
-Wierze, ale popatrz na to z drugiej strony, zamartwiasz się, bo nasz kolega nie wrócił na noc, mało kto z tej szkoły słucha się zasad.
-Ale nie on...- szepnęła cicho i wyszła, nie chciała kłócić się z przyjaciółką, ale teraz była pewna, że coś jest nie tak.
***
Witam was na moim blogu <3
Za sobą mam coś co powinno być prologiem, ale czy jest ? O.o Sami oceńcie :*
Prolog dedykowany #Alex #Verdas mojej kochanej ♥